2009-05-14 00:37:11 >> Idealistycznie

"It started out as a feeling
Which then grew into a hope
Which then turned into a quiet thought
Which then turned into a quiet word
And then that word grew louder and louder
’till it was a battle cry

I’ll come back
When you call me
No need to say goodbye..."

Jestem typem introwertyka, wiem to już od dawna. Mam głęboką potrzebę alienacji, która jest jednocześnie asekuracją oraz autoterapią. Kiedy duszę dręczy „ból niefizyczny”, taki metafizyczny raczej, ucieczka w samotność pomaga go na chwilę uciszyć, choć nie wyleczyć.

Przeżyłam już prawie ćwierć wieku i nadal nie wiem kim jestem. Na Green Dragonie jest tak łatwo, można grać, wcielać się w role, smakować życia w wersji próbnej. Czy jestem jak Amanda, symbol niezachwianych ideałów, idealnie zakamuflowanej niewiary w siebie, którą tuszuje ślepym heroizmem? Czy może bardziej jak Charmian, wyalienowana, nieczuła i tak bardzo „inna”, że nie da się jej przypisać cech „normalnego” człowieka?

Jestem indywidualistką, dumną, ale również czującą konsekwencje tego faktu. Nie jestem taka, jak inni. Nie śmieję się, bo inni się śmieją. Irytuje mnie głupota, bezmyślność, lekceważenie wartości, które dla mnie są kluczowe.

A może ja jestem ideą? Ideą wykreowaną przez samą siebie, wyreżyserowaną od początku do końca, ponieważ ktoś gdzieś dawno temu, kiedy byłam zbyt młoda by o siebie zawalczyć, przekreślił moją szansę na wygodny konformizm, na bycie „jedną z nich”, na bycie zaakceptowaną.

Wiem, ze moje życie ma sens, wiem, że kiedyś dokonam czegoś wielkiego, że nie zdradzę swoich priorytetów. Ale wiem też, że kiedy ktoś zapyta mnie „kim tak naprawdę jesteś?” odpowiem stekiem oklepanych fraz. Bo ja jestem tak przeciętna, że ciężko we mnie dostrzec choćby najdrobniejszą, dystyngującą cechę. Na zewnątrz jestem szarą osobą z tłumu, zaś wewnątrz – kumulacją wszystkiego, co idealistyczne i pozytywne. Jestem Amandą, która broni tego, w co naiwnie, niezmiennie, trochę głupio wierzy. I jestem Charmian, którą omija się wzrokiem i wyklucza z kręgu znajomych, ponieważ jest taka nijaka, taka inna.

Jestem brakiem. Brakiem tego, co zabiły we mnie przeszłe zdarzenia, słowa, co zabił mój brak wiary w siebie. Jestem brakiem tych decyzji, których nigdy nie miałam odwagi podjąć. Jestem pustką wypełnioną ideologią, która stała się moją tożsamością.

„Denerwują mnie ludzie, którzy za wszelką cenę próbują być jacyś; którzy potrzebują kopa, aby ich spolaryzować w jedną stronę. Nauczmy się być wieloracy.”

Oto jestem: ja, ktoś kto jest nikim i wszystkim jednocześnie.

Czy ktoś taki może zmienić świat?

Veni et scriptisi... skomentuj (4)




2008-08-26 21:07:41 >> Winds of change will winds of fortune bring...


 
  Są różne rodzaje kopniaków: kopniak karny, kopniak na szczęście, kopniak żartobliwy… jest również kopniak motywacyjny i takiego właśnie zaserwowała mi ostatnio Amti, przy wtórze mantry w wykonaniu Vespera: „napisznotkęnapisznotkęnapisznotkę”. No to mam wyjście?

 
Jest o czym pisać, ale nie o wszystkim warto. Z tego co warto również należy wybrać tylko to, co najważniejsze. A ostatnio jedną z takich właśnie najważniejszych rzeczy było dla mnie spotkanie w Poznaniu z grupą cudownych ludzi, których z pełną świadomością i odpowiedzialnością mogę nazwać przyjaciółmi. 

 
Żałuję jedynie, że spotkanie trwało tylko jeden dzień, i że nie zdążyliśmy się wszyscy ze sobą nagadać; a okazja do następnego wspólnego wypadu może nieprędko się nadarzyć. Jednej osoby tylko mi na tym spotkaniu brakowało, ale wierzę, że jeszcze uda nam się spotkać w pełnym składzie:)

 
Ten właśnie wypad uświadomił mi, jak szybko można się do kogoś przywiązać. Vespera zbyt dobrze nie poznałam, a mimo to nie potrafię już wyobrazić sobie naszej paczki bez niego. Błyskawicznie zaskarbił sobie serca wszystkich i nic dziwnego – to naprawdę świetny gość:) Amti i Michał natomiast udowodnili już niezliczoną ilość razy, że choćby się waliło i paliło, można na nich liczyć. Potrafią doradzić, kopnąć kiedy trzeba i zawsze przebaczyć, kiedy zrobię coś głupiego. Również po spotkaniu, kiedy zdałam sobie sprawę, że incydent, który uważałam za nieznaczący, tak naprawdę został dostrzeżony przez wszystkich obecnych, oni potrafili mnie pocieszyć. Zawsze będę im za to wdzięczna i mam nadzieję, że będę w stanie odwdzięczyć się za całą pomoc, którą zaofiarowali mi w mniej radosnych momentach mojego życia.

 
I tak, chociaż „banda Bradley’a” oficjalnie już nie istnieje, wiem, że są w moim życiu bardzo ważne osoby, których obecność daje mi siłę i radość. Dziękuję Wam:*

Veni et scriptisi... skomentuj (5)




2007-03-30 13:24:45 >> Lazy...


Ooo, a co to za miejsce? Wygląda znajomo, klimacik taki w moim dawnym stylu, no i ukochany wiersz Edzia Poe na tapecie, hmm hmm...
Wszyscy normalni blogowicze aktualizują swoje strony w miarę regularnie, zawsze mają mnóstwo ciekawych i aktualnych rzeczy do powiedzenia, a Veni oczywiście jak zwykle daleko za Amiszami.
Leniwe ze mnie stworzenie, przyznaję. Nie będę się usprawiedliwiać brakiem czasu na napisanie czegokolwiek, bo choć to poniekąd prawda, to jakaś chwila by się na pewno znalazła, zamiast siedzenia Callan-wie-gdzie.
Co do nowości w moim życiu, to nie ma ich zbyt wiele. Wiosenno-romantyczny nastrój mnie dopadł i kiedy tylko mogę zabieram którąś z książek Jane Austen (rzecz jasna w oryginale, bo czytanie takiej klasyki w przekładzie byłoby zbrodnią) i okupuję ławeczkę przed szkołą, warcząc złowrogo na każdego, kto stara się mi przeszkodzić. Zwykle jednak jestem w stanie przeczytać zaledwie połowę rozdziału, gdyż zaraz potem obrywam papierową kulką albo czymś cięższym, bo okupantom pobliskiej ławeczki nie chce się unieść zwłok i przymaszerować do mnie z propozycją wspólnego obgadywania niczego nieświadomych różowych panienek, których mamy tu na pęczki i jeszcze trochę. Mamy również Chłopców z Akademika, który to budynek jest istną mieszanką kulturową. Podobno imprezy trwają tam 24/7, a efekty można potem obserwować na zajęciach.
Jednym z Chłopców z Akademika jest bardzo przystojny, ale niezbyt bystry Adaś. Nie ma on najmniejszych skrupułów, aby zająć ostatnia ławkę i przesypiać całe zajęcia. Nauczyciele albo go ignorują, albo raz po raz dzielą się jakąś zabawną uwagą z resztą grupy, a nasz śmiech stawia zaspanego kolegę niemalże na baczność.
Pewnego razu jednak Adasia nic nie było w stanie dobudzić, a ponieważ oprócz zmęczenia miał również nieco gburowaty nastrój, ten z serii Bez-Kija-Nie-Podchodź, nikt nawet nie próbował przywrócić go do przytomności. I kiedy tak spał sobie snem sprawiedliwego na swojej ulubionej ostatniej ławce, pani profesor zainteresowała się jego beztroskim pochrapywaniem i podreptała w tamtym kierunku. Stając nad nim, odchąknęła znacząco. Reakcji brak. Zamrugała oczami, zmarszczyła czoło i zakaszlała. Adaś chrapnął i odwrócił głowę, wciąż śpiąc twardo. Pani profesor rozejrzała się po sali w poszukiwaniu pomocy, którą natychmiast zaoferował inny Chłopiec z Akademika, najwyraźniej obyty z sytuacją:
- Jak on tak mocno śpi, to znaczy, że znowu śni mu się losowanie Lotto. Nie ma co liczyć na jego powrót do rzeczywistości, dopóki nie dowie się, czy wygrał. Ja pani chce, to może go pani porządnie potrząsnąć, inaczej nic z tego.
Pani profesor podziękowała usłużnego koledze za tą jakże cenną i wnikliwą uwagę, po czym położyła dłoń na ramieniu Adasia i potrząsnęła lekko, zapytując melodyjnym głosem:
- Panie Adaaasiu, i jak, wygrał pan coś?
Na co Adaś odburknął rezolutnie, najwyraźniej nie za bardzo zdając sobie sprawę gdzie jest ani do kogo się wraca:
- Spier..j.
Pani profesor zamrugała oczami i zmaszczyła groźnie czoło, zakładajac ręce na piersi i mówiąc tubalnym głosem, który zmarłego postawiłby na nogi:
- Mniemam, że tak, inaczej nie śmiałby pan się tak odezwać.
Adaś aż podskoczył na krześle, oglądając się za siebie półprzytomnym wzrokiem, po czym zaczął gorączkowo przepraszać, wymyślając tysiąc wymówek o chorej cioci, z którą musiał siedzieć całą noc i o pogodzie, która "człowieka normalnie usypia".
Niefortunne zachowanie uszło mu płazem, ale od tamtej pory nie odważa się zasnąć na zajęciach z panią profesor, choćby nie wiem jak bardzo jego powieki i główka poddawały się bezlitosnemu działaniu grawitacji.
Veni et scriptisi... skomentuj (16)


Księga Alchemików





2009
maj
2008
sierpień
2007
marzec
2006
październik
wrzesień
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec



acapella.pl

E-mail me


Obowiązkowo
~A~ Astralny Wędrowiec
~B~ Badmofuker
~C~ Change
~D~ Dla każdego, niezależnie od wieku:)
~E~ Enola - Alone?
~F~ Fraziu
~G~ Garfield
~H~ Hero
~I~ Ireo
~J~ Jarczewski - w końcu rodzina:)
~K~ KhanGoor
~L~ Lady of Poetry
~M~ Misiacy
~N~ Number One
~O~ Ojciec Igora
~P~ Pięknie...
~R~ Remek
~S~ Stardog Champion
~T~ Tam, pod śniegiem...
~U~ Unikalne rozmowy
~V~ Venah
~W~ Wampir Louis
~X~ "Mistrz i Małgorzata" online
~Y~ Yoda and Company
~Z~ Zet

Najbliżej mojego serca
~V~ Oskar
~V~ Jim
~V~ Banco
~V~ Arietta
~V~ Jupka
~V~ Virgo
~V~ Leila
~V~ Amti
~V~ Wiktor
~V~ Anakin Skywalker
~V~ K8
~V~ Irma
~V~ [*] Arric [*]
~V~ Smeagol-Gollum
~V~ Margotta
~V~ Viconia-Jallil
~V~ Nef
~V~ Wolverine

Dla rozrywki oraz przydatne
~V~ Polska Biblioteka Internetowa
~V~ Biblioteka internetowa
~V~ Sennik
~V~ Księga imion
~V~ Chińskie ciasteczko
~V~ Satan
~V~ Aresztuj go!
~V~ Dla Przyjaciela
~V~ List w butelce
~V~ Puknij pingwinka
~V~ Głodny królik
~V~ O dresiarzach odc.1
~V~ O dresiarzach odc.2
~V~ O dresiarzach odc.3
~V~ Dla amatorów alkoholu
~V~ Porozmawiaj z Fido
~V~ Psychozabawa matematyczna
~V~ Jasnowidz Joe
~V~ Przetrenuj Busha
~V~ Britney w opałach

Moje terytorium
~V~ świetna stronka Damiana
~V~ Biblioteka alchemiczna w Amsterdamie
~V~ Najlepsza zagraniczna strona o alchemii
~V~ Wikipedia - najlepsza encyklopedia
~V~ Henryk i jego metafizyka
~V~ Alchemiczki myśli nocą zapisane
~V~ Zaklęcia
~V~ Sekrety sztuk tajemnych
~V~ Wicca i wiedza tajemna
~V~ Do kogo z naszej paczki najlepiej pasujesz charakterem?
~V~ Huna - starożytna filozofia
~V~ Tajemna wiedza alchemiczna

O mnie
~V~ Tu studiuję
~V~ XXXIII L.O. w Łodzi, które kończyłam
~V~ Nowy, zaktualizowany friendtest